ࡱ> JLIDbjbj΀4F>  05777777$B[![|;;;"5;5;;;9r8;!0;%;; ;[[; :Prezydent spBaca polityczny dBug Nasz Dziennik, 5 sierpnia 2010 r. Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, biblist z Uniwersytetu KardynaBa Stefana WyszyDskiego w Warszawie, rozmawia Dariusz Pogorzelski Przed PaBacem Prezydenckim byli[my [wiadkami gorszcych scen. Czy musiaBo do tego doj[? - Na pocztku trzeba odr|ni dwie rzeczy: to, co faktycznie dziaBo si pod krzy|em, od tego, jak zostaBo to nagBo[nione. ByB to bowiem sposb zupeBnie bezprecedensowy, z niczym nieporwnywalny. Jest we mnie ten sam smutek i bl, jaki odczuwaBem kilka lat temu w zwizku z niedoszBym ingresem ks. abp. StanisBawa Wielgusa. My[l, |e co[ podobnego si powtrzyBo, poniewa| Warszawa byBa w centrum uwagi nie tylko caBej Polski, ale i wielu krajw Europy i [wiata. (...) Moim zdaniem, najwikszym poszkodowanym byB sam Ukrzy|owany Chrystus. Bo pamitajmy, |e nie tylko o symbol, o krzy| jako kawaBek drewna tutaj chodzi, ale o znak, ktrego zrdBem i punktem odniesienia jest Kalwaria. I wszyscy ci, ktrych to dotyczy, powinni mie to nieustannie na uwadze. WspomniaB Ksidz Profesor o zBo|onych przyczynach tej eskalacji konfliktu. Co konkretnie Ksidz miaB na my[li? - Tych przyczyn jest bardzo du|o. NawarstwiBo si wiele rozczarowania, frustracji, blu, niepokoju, ktry w du|ej cz[ci jest uzasadniony. W gr wchodz bowiem bardzo r|ne okoliczno[ci. Pierwsza to ta, |e upBywaj prawie cztery miesice od katastrofy smoleDskiej, a my zamiast wiedzie coraz wicej, wiemy coraz mniej i coraz mniej rozumiemy z tego wszystkiego. W pierwszych tygodniach mo|na byBo odnie[ wra|enie, |e rozmaici decydenci polityczni dawali pozna, |e oni wiedz wicej, a wy si dowiecie, kiedy przyjdzie czas. Teraz si okazuje, |e chyba rwnie| oni wiedz niewiele wicej, a je|eli wiedz, to do tej pory tym si nie podzielili. C| to za demokracja i c| to za sposb zaBatwiania tego rodzaju rzeczy! Druga sprawa. ZginBo 96 osb i przez cztery miesice nie ma nikogo, kto poczuwaBby si do jakiejkolwiek odpowiedzialno[ci za to, co si wydarzyBo. Nie ma kompletnie nikogo, kogo mo|na byBoby wskaza i powiedzie, |e czego[ nie dopilnowaB. Przy rozmaitych maBych rzeczach prowadzi si [ledztwa, dochodzenia, a tutaj nie ma nic. My[l, |e to te| jest powd wielkiej frustracji. (...) Bardzo niefortunnie i zle si staBo, |e jedna z pierwszych wypowiedzi prezydenta elekta na Bamach "Gazety Wyborczej" dotyczyBa usunicia krzy|a. Tu trzeba postawi bardzo wa|ne pytanie: czy prezydent zostaB, mwic kolokwialnie, wpuszczony w ten temat? Jego odpowiedz wygldaBaby wtedy jako swoiste spBacanie politycznego dBugu wobec ludzi, ktrym krzy| jest nie na rk, a takich ludzi nie brakowaBo i nie brakuje rwnie| w [rodkach spoBecznego przekazu. Istnieje co[ takiego jak antyewangelizacja i prezydent zostaB wpuszczony w pewien nurt my[lowy, ktry jest bardzo niebezpieczny. By mo|e prezydentowi kto[ t my[l podsunB, a je[li tak, to trzeba odwa|nie i roztropnie postawi pytanie: kogo prezydent ma w swoim najbli|szym otoczeniu? By mo|e warto przypomnie sobie, kto uznaB, |e jedn z priorytetowych spraw na progu nowej kadencji ma by sprawa usunicia krzy|a. I wreszcie to zupeBne milczenie kancelarii premiera, ale tak|e wBadz ko[cielnych o tym, co bdzie dalej. (...) Nikt w sposb wyrazisty i autorytatywny nie powiedziaB i nie wziB na siebie odpowiedzialno[ci za to, |e ofiary smoleDskiej katastrofy zostan upamitnione w godny sposb wBa[nie tam. (...) Miejsce przed PaBacem Prezydenckim zapeBniBo si zaraz po tragedii ludzmi, ktrzy w ten spontaniczny sposb chcieli wyrazi swj bl i solidarno[. - Cztery miesice to byB wystarczajcy czas, |eby zastanowi si nad form upamitnienia ofiar, jak to ma by wkomponowane w caBo[ tego miejsca, a nie powtarza jakie[ sBowa w rodzaju tych, |e tereB\ D . "$%*,.8<9>?DDD;hpph59Uh59h595CJOJQJaJh59h59CJOJQJaJh59h596CJOJQJaJ"h59h5956CJOJQJaJh59h595CJ0OJQJaJ0B D ,.  ""$,,.88<9>>?BDDDDDDgd59n jest ju| zagospodarowany i nic nie da si tam ju| umie[ci. Bo pamitajmy, |e to, co si wydarzyBo, jest tak traumatyczne, i| odmieniBo nasz polsk [wiadomo[, i wBa[nie ta odmiana, ten dramat musi znalez wyrazny zewntrzny znak. Nie widz |adnego powodu, |eby miejscem upamitnienia ofiar smoleDskiego dramatu nie mogBo by wBa[nie bliskie ssiedztwo PaBacu Prezydenckiego. Tu du| rol odgrywaj niestety wzgldy polityczne. Politycy PO zarzucaj PiS, |e prbuje wykorzysta t tragedi i j zawBaszczy. - Dzisiaj gBwny problem zrobiono ze sprawy krzy|a, nie zastanawiajc si i nie po[wicajc choby jednej dziesitej cz[ci tej samej uwagi kwestii podniesienia podatkw, ktra od przyszBego roku dotknie ka|d rodzin na sum okoBo kilkuset zBotych. Kolejne sprawy to pomoc powodzianom, opieka nad dziemi na koloniach, sBu|ba zdrowia i caBa masa innych rzeczy. Mam wra|enie, |e w mediach tworzy si tematy pokazowe. Dzisiaj od samego rana byli[my bombardowani wiadomo[ciami, |e co[ na pewno si wydarzy. Ogldajc przekaz telewizyjny, zobaczyBem setki policjantw, stra|y miejskiej, setki pracownikw Biura Ochrony Rzdu, zapewne rwnie| jaki[ tajniakw. To wszystko jest nienormalne. Do jednego maBego krzy|a potrzeba setek ludzi? Oczywi[cie, |e spodziewano si niepokojw, ale tak midzy Bogiem a prawd zrobiono bardzo wiele, |eby wznieci te niepokoje. W tej mtnej wodzie kto[ prbowaB zBowi wBasne ryby i po cz[ci je zBowiB. To, co jest w tym wszystkim niepokojce, to ogromna agresja wobec Ko[cioBa. To, co mo|na dzi[ usBysze o Ko[ciele, jest po prostu niesprawiedliwe i krzywdzce. Krzy| nie jest wBasno[ci ani biskupa, ani jakiego[ jednego czy drugiego ksidza. Krzy| jest symbolem chrze[cijaDstwa i ka|dego chrze[cijanina, integralnym, niezbywalnym elementem kultury polskiej. Przy okazji tych wydarzeD prbowano narzuci dyskusj o tym, czy krzy| jest spraw prywatn, czy powinien by obecny w przestrzeni publicznej. - Krzy| i wyznawanie wiary nigdy nie byBo, nie jest i nie bdzie spraw prywatn. Jest to sprawa osobista czBowieka, a to zupeBnie co innego. W momencie, kiedy dokonaBem wyboru Chrystusa, wyboru Boga, to mam obowizek wiernego o Nim [wiadczenia. I jednym ze znakw tego [wiadectwa jest tak|e obecno[ krzy|a. Oczywi[cie krzy|em nie mo|na ani szafowa, ani krzy|a u|ywa przeciwko komukolwiek, to byBoby niegodne ducha Chrystusowego Krzy|a, Jego mki i [mierci na krzy|u, ale z drugiej strony nie mo|na powiedzie, |e krzy| jest tylko spraw zakrystii, ko[cioBw, kapliczek, zepchnitych gdzie[ poza nawias spoBecznej [wiadomo[ci. Tego zrobi nie wolno, bo nie byBo do tej pory Polski innej ni| Polska chrze[cijaDska. (...) Czy mo|na powiedzie, |e to zamieszanie, z ktrym mieli[my do czynienia przed PaBacem Prezydenckim, byBo obliczone na dzielenie Polakw? - My[l, |e nie byBo to zamierzenie zupeBnie przypadkowe. ByBa to sprawa tak czy inaczej, jakkolwiek to brzmi, wielowtkowo i do[ starannie przygotowana i nagBa[niana. To wydaje si paradoksalne, ale waga, jak do tego przyBo|ono, obecno[ niemal wszystkich stacji telewizyjnych (...) to daje do my[lenia. Ta rzeczywisto[ dopiero wtedy stawaBa si wa|na, kiedy j zobaczyli[my zwielokrotnion przez te miliony ludzi, ktrym zaczto przedstawia krzy| jako swoisty temat zastpczy, ktry ma usun w cieD inne sprawy, inne bolczki, inne problemy. Fragmenty programu "Polski punkt widzenia" w Telewizji Trwam, 3 sierpnia 2010 r. 21h:ppp. A!"#$% j 666666666vvvvvvvvv666666>6666666666666666666666666666666666666666666666666hH6666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666666662 0@P`p2( 0@P`p 0@P`p 0@P`p 0@P`p 0@P`p 0@P`p8XV~ OJPJQJ_HmHnHsHtHN`N ppNormalny dCJ_HaJmHsHtH JA J Domy[lna czcionka akapituPiP 0 Standardowy4 l4a ,k , 0 Bez listy PK![Content_Types].xmlj0Eжr(΢Iw},-j4 wP-t#bΙ{UTU^hd}㨫)*1P' ^W0)T9<l#$yi};~@(Hu* Dנz/0ǰ $ X3aZ,D0j~3߶b~i>3\`?/[G\!-Rk.sԻ..a濭?PK!֧6 _rels/.relsj0 }Q%v/C/}(h"O = C?hv=Ʌ%[xp{۵_Pѣ<1H0ORBdJE4b$q_6LR7`0̞O,En7Lib/SeеPK!kytheme/theme/themeManager.xml M @}w7c(EbˮCAǠҟ7՛K Y, e.|,H,lxɴIsQ}#Ր ֵ+!,^$j=GW)E+& 8PK!RY7mtheme/theme/theme1.xmlYMoE#F{oc'vGuرHF[x=ޝzvg53NjHH8PTj%.H 3kT\}yg CDHfP\ IC>i n$N4)߻UL>JeKK2e,/nEހbFZ͹ #ζKk_9 adZĈꔔK=.xMfdC6Nb-켱K\X" T30P's~Stу>G%M.O"Mry8E?ԥL#SCߜbGӣE|Eʀ'<{(Z"y'N<.Ev,I A6Nv&t"-=1c8U8")QHcBJK] .H0-uIlm2-fjqVf9P('suXmd)̪eY(G]Y䀰zoP nI xy "=kk|l1Q~6M%7_ǬZQ yٿ jmZx^(Q\gQ>BANT~jCoEA3d]dm2iVֵ褽Vl<s,>gÙ/ΫŋtvavDWCd(, ~{-0%M2&a: _PK! ѐ'theme/theme/_rels/themeManager.xml.relsM 0wooӺ&݈Э5 6?$Q ,.aic21h:qm@RN;d`o7gK(M&$R(.1r'JЊT8V"AȻHu}|$b{P8g/]QAsم(#L[PK-![Content_Types].xmlPK-!֧6 +_rels/.relsPK-!kytheme/theme/themeManager.xmlPK-!RY7mtheme/theme/theme1.xmlPK-! ѐ' theme/theme/_rels/themeManager.xml.relsPK] > FDD8@0(  B S  ?KN @=@4;@ SxbL<$cI+Sxb._56c8]T8L<'l'Fc5 v l=gSxb8]T8'l5 v'F59pp>@@:P>hh*UnknownG*Ax Times New Roman5Symbol3. *Cx Arial7.@ CalibriA BCambria Math"q5SF7SF6363 %0002HX $P592!xxMonikaMonikaOh+'0 px  MonikaNormalMonika1Microsoft Office Word@G@V8@.c86՜.+,0 hp|  30  Tytu  !"#%&'()*+-./012345678:;<=>?@BCDEFGHKRoot Entry FPr8MData $1Table,WordDocument4FSummaryInformation(9DocumentSummaryInformation8ACompObj  F0Dokument programu Microsoft Office Word 972003 MSWordDocWord.Document.89q